Roboty chirurgiczne w Polsce – rosnące zapotrzebowanie - dlaszpitali.pl

Roboty chirurgiczne w Polsce – rosnące zapotrzebowanie

opm-roboty-chirurgiczne-rosnace-zapotrzebowanie
fot. iStock

Coraz więcej operacji wykonuje się z pomocą robotów. O tym czy ich potrzebujemy i jak najlepiej je wykorzystać opowiada dr hab. Katarzyna Kolasa, ekspertka w dziedzinie ekonomiki zdrowia i sztucznej inteligencji w opiece medycznej z Akademii Leona Koźmińskiego.

Dr hab. Katarzyna Kolasa jest profesorem ALK, liderem studiów magisterskich, finansowanych ze środków EU Health Economics and Big Data, kierownikiem Zakładu Ekonomiki Zdrowia i Zarządzania w Ochronie Zdrowia Akademii Leona Koźmińskiego.

Nauka w Polsce: W ubiegłym roku przeprowadzono w Polsce prawie 900 zabiegów z udziałem robota chirurgicznego Da Vinci. Jak to można porównać np. do USA czy Europy Zachodniej. Czy mamy wystarczająco dużo takich robotów i czy są dobrze używane?

Dr hab. Katarzyna Kolasa: W tej chwili na świecie jest ponad 5,5 tys. robotów da Vinci, z czego większość w USA. W Europie z kolei mamy ich mniej niż 1000, a lwia część tych urządzeń wspiera niemiecki i włoski sektor ochrony zdrowia. Tylko przy wykorzystaniu robotów da Vinci w 2019 roku wykonano ok. 1 mln 229 tys. procedur na całym świecie. A jest to rynek dynamicznie się rozwijający, co rusz pojawiają się nowi gracze, jak choćby J&J lub Medtronic, czy też Stryker Corp. oraz Zimmer Biomet Holdings Inc. Zatem liczba robotów medycznych w Europie, oscylująca w granicach 900 sztuk, to cały czas mało, zwłaszcza jeśli będziemy porównywać się do krajów przodujących w tej dziedzinie.

NwP: Czy na zastosowaniu robotów pacjenci zyskują?

K.K.: Trudno dyskutować z takimi korzyściami, jak np. mniejsza liczba komplikacji po operacji czy krótszy czas pobytu w szpitalu oraz mniej widoczne rany po zabiegu. Te zyski są oczywiste. Jednocześnie jednak, dla wielu wskazań terapeutycznych wciąż brakuje wiarygodnych dowodów naukowych na lepszą skuteczność leczenia, czyli usuwanie skutków choroby z wykorzystaniem takich robotów w porównaniu do tradycyjnych metod leczenia. Potrzebujemy randomizowanych badań, podobnych do tych, jakie prowadzi się przy ocenie skuteczności farmaceutyków. Rzecz w tym, że odpowiednie badania bardzo trudno jest w tym przypadku przeprowadzić. Kluczowe jest zatem zapewnienie homogeniczności porównywanych grup pacjentów oraz dobranie takich zabiegów, które będą realizowane przez odpowiednio doświadczonych lekarzy. Szacuje się, iż chirurg musi przeprowadzić przynajmniej 30 zabiegów przy wykorzystaniu robota, aby został uznany za osobę doświadczoną w prowadzeniu takich procedur medycznych. Z pewnością potrzeba też więcej badań randomizowanych, takich jak ANCOR, do którego wciąż trwa rekrutacja.

NwP: Czy biorąc pod uwagę dostępne już dane, można stwierdzić, że w Polsce przydałoby się więcej takich urządzeń?

KK: Dla mnie to oczywista sprawa – zdecydowanie powinno być ich więcej. Trzeba jednak je umiejętnie wprowadzić do praktyki klinicznej.

Czytaj także: Robotyka chirurgiczna w Polsce – prognozy na lata 2020-2023

Komentarze

Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z naszych stron internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki dotyczących plików cookies oznacza, że zgadzacie się Państwo na umieszczenie ich w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w Polityce prywatności.