Chirurgia w dobie pandemii. Rozmowa z prof. Grzegorzem... - dlaszpitali.pl

Chirurgia w dobie pandemii

OPM_5_20_ROZMOWA_NUMERU_GRZEGORZ_WALLNER_EDIT
fot. archiwum G. Wallnera

Rozmowa z prof. Grzegorzem Wallnerem − Konsultantem Krajowym w dziedzinie Chirurgii Ogólnej, Kierownikiem II Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej, Gastroenterologicznej i Nowotworów Układu Pokarmowego na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie.

„OPM”: Pandemia COVID-19 mocno wpłynęła na ochronę zdrowia; część planowanych zabiegów została przesunięta. Ile operacji wykonuje się obecnie? Jakie w tej sytuacji wyzwania towarzyszą współczesnej chirurgii?

Grzegorz Wallner: Wszystko zależy od regionu czy województwa. W niektórych oddziałach chirurgii, które zlokalizowane są w województwach o małej liczbie zachorowań na COVID-19, po krótkim okresie całkowitego wstrzymania operacji planowych wyłącznie do operacji w trybie pilnym, w tzw. przypadkach wymagających doraźnej interwencji chirurgicznej, stopniowo przywracano normalne funkcjonowanie oddziałów z możliwością świadczenia usług w zakresie chirurgii nawet na dotychczasowym poziomie. Oczywiście sytuacja jest diametralnie inna w szpitalach jednoimiennych, stanowiących wyłączne zaplecze zabezpieczenia dla pacjentów z zakażeniem wirusem SARS-CoV-2, wymagających leczenia chirurgicznego. Drugim czynnikiem warunkującym motywację do powrotu normalnej aktywności w zakresie chirurgii jest forma zatrudnienia chirurgów. W oddziałach chirurgii z zatrudnieniem kontraktowym z reguły były wyższe wskaźniki wykonywanych operacji niż w jednostkach, w których lekarze są zatrudnieni na etatowej formie umowy o pracę. Była większa presja dyrekcji szpitali i jednocześnie większa motywacja chirurgów kontraktowych do powrotu do normalnej aktywności. Przeciętnie od czasu ogłoszenia stanu epidemii COVID-19 w połowie marca 2020 roku można mówić o czasowym obniżeniu wskaźników wykonywania operacji planowych na poziomie 20-40%. W niektórych jednostkach chirurgii ogólnej notowano spadek liczby operacji do 40% w stosunku do okresu sprzed pandemii. Z reguły nie było żadnych ograniczeń co do możliwości wykonywania operacji planowych z zakresu zabiegów onkologicznych.

Znaleźliśmy się w wyjątkowo trudnej sytuacji bezpośredniego zagrożenia epidemiologicznego, z którą jako chirurdzy w większości nie mieliśmy w ogóle do czynienia. Mimo pewnych założeń i wiedzy teoretycznej oraz określonych procedur postępowania w stanach epidemii spowodowanych chorobami zakaźnymi każdy szpital, każdy oddział chirurgii, ale też każdy kierujący jednostką i każdy chirurg musiał błyskawicznie przystosować się do warunków pracy w stanach bezpośredniego zagrożenia zakażenia wirusem SARS-CoV-2. Niestety, jako Konsultant Krajowy w dziedzinie Chirurgii Ogólnej mogę potwierdzić, że system ochrony zdrowia w Polsce jedynie teoretycznie był przygotowany do natychmiastowego, na masową skalę przestawienia się w całym kraju na inną organizację pracy, przy jednocześnie występujących brakach wystarczającej ilości środków ochrony osobistej, środków dezynfekcyjnych, konieczności przeorganizowania stref dla pacjentów, możliwości wykonywania testów w kierunku zakażenia COVID-19 itp. Z czasem oswoiliśmy się z nadzwyczajnymi warunkami pracy, przyzwyczailiśmy się normalnie operować i funkcjonować ze świadomością permanentnego zagrożenia epidemiologicznego. Wcześniej z taką sytuacją mieliśmy możliwość praktycznie zapoznać się w latach 60. XX wieku, gdy w Polsce panowała epidemia czarnej ospy. Większość chirurgów z tego okresu jest już dawno na emeryturze. Ja w tym czasie chodziłem do szkoły podstawowej.

Czytaj także: Robotyka chirurgiczna w dobie epidemii

Komentarze

Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z naszych stron internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki dotyczących plików cookies oznacza, że zgadzacie się Państwo na umieszczenie ich w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w Polityce prywatności.