Dyrektorzy szpitali wskazują słabe punkty reformy - dlaszpitali.pl dlaszpitali.plDyrektorzy szpitali wskazują słabe punkty reformy - dlaszpitali.pl

Wyszukaj w serwisie

Dyrektorzy szpitali wskazują słabe punkty reformy

opm-dlaszpitali-słabe-punkty-reformy
fot. iStock

Projekty ustaw reformujące zasady zatrudniania i wynagradzania medyków trafiły już do Sejmu. Posłowie mają pochylić się nad nimi z początkiem października. Dyrektorzy szpitali wskazują słabe punkty reformy i podkreślają, że jest tu jeszcze wiele do przemyślenia.

Nowelizacja dotycząca zasad zatrudniania i wynagradzania medyków, przyjęta przez rząd, zakłada, że od daty wejścia ustawy w życie umowy z medykami będą zawierane według nowych wytycznych (limit wynagrodzeń 240 zł brutto na godzinę, maksymalnie dwa etaty − więcej na ten temat dowiesz się stąd). Na dostosowanie obecnie obowiązujących umów kierownictwo jednostek ochrony zdrowia będzie miało pół roku.

− U nas wielkiego problemu, jeśli chodzi o przekształcanie umów, raczej nie będzie. Dotyczyć to będzie jedynie poradni, gdzie wynagrodzenie lekarzy powiązane jest z wartością punktową zrealizowanych świadczeń. Tam pewnie będziemy musieli to zmienić, co będzie wymagało poważnego zastanowienia się nad systemem wymagań realizacji świadczeń przez lekarzy. Bo jeżeli mamy przejść na umowy w pełni godzinowe, czyli niepowiązane z liczbą udzielonych świadczeń, to nie wyobrażam sobie sytuacji, że lekarze zaczną przyjmować jednego pacjenta na dwie godziny czy godzinę. Trzeba więc przemyśleć, jaki tu mechanizm ma zadziałać − komentuje dla Rynku Zdrowia Krzysztof Zaczek, prezes Szpitala Murcki w Katowicach, prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego.

Prezes nie obawia się przekształcania umów, ale spodziewa się innego kłopotu, gdy przyjdzie mu zatrudnić nowego lekarza.

− Zawsze realizowaliśmy zatrudnienie w trybie konkursowym i obawiam się, że teraz lekarze będą składać ofertę na 240 zł. Że będą traktować tę maksymalną stawkę, którą mogą uzyskać, jako punkt wyjścia do ewentualnych negocjacji − tłumaczy.

Problematyczny wymiar zatrudnienia

Ponadto wskazuje na spore zróżnicowanie zakresu usług medyków.

− My nie zatrudniamy lekarzy stricte od godziny do godziny. Są zatrudniani na dyżur, do wykonania konkretnych świadczeń, do konsultacji, do konsylium. Umowy są w wielu przypadkach bardzo indywidualne. Zobaczymy więc, czy będzie taka możliwość. Jeśli nie, to dojdziemy do absurdu, kiedy potrzebuję np. konsultacji psychiatrycznej dwa razy do roku, a będę musiał zatrudnić lekarza na wyznaczoną minimalną liczbę godzin, dni − mówi Krzysztof Zaczek.

Problemu z limitem 240 zł nie będzie miał również Marcin Kuta, dyrektor Specjalistycznego Szpitala im. E. Szczeklika w Tarnowie, bo tu również nie ma personelu z tak wysokim wynagrodzeniem. Jednak i on zwraca uwagę na potencjalne komplikacje związane z obowiązkiem zawierania umów z pracownikami w wymiarze przynajmniej pół etatu.

− Największe zagrożenie widzę w zapisie mówiącym o wymiarze zatrudnienia. Bo skoro mówimy o konkretnej liczbie godzin do przepracowania, odchodzimy w ten sposób od zadaniowego systemu pracy. Z tzw. turystyką operacyjną, która ma miejsce, trzeba skończyć, ale projekt przypomina mi nieco normy zatrudniania pielęgniarek na łóżko, na którym nie ma pacjenta. Zamiast podejść do tego zadaniowo, nakłada się kolejne obostrzenia, że mam zatrudnić lekarza na pół etatu, mimo że będzie potrzebny w wymiarze np. 30% tego czasu − tłumaczy dyrektor Kuta.

I dodaje, że przede wszystkim należy poczekać na ostateczną wersję przepisów i ich uchwalenie. Aktualne propozycje, jego zdaniem, negatywnie wpłyną na dostępność usług dla pacjentów.

Źródło: rynekzdrowia.pl/Mariusz Polak

Czytaj także: Dyrektor szpitala o wynagrodzeniach dla lekarzy: górny limit może stać się limitem dolnym

Komentarze

Reklama

Strefa wiedzy

755 praktycznych artykułów - 324 ekspertów - 16 kategorii tematycznych

Reklama
Reklama
Poznaj nasze serwisy