Czy sieć się rwie?

Wprowadzony system i towarzyszące mu decyzje stały się katalizatorem stymulującym aktywizację zjawisk i procesów, wprawdzie dotąd istniejących, jednakże pozostających w swoistej hibernacji. W nowych okolicznościach ujawniły się z całą mocą.
Niecałe dwa lata funkcjonowania to ciągle zbyt krótki czas na formułowanie kategorycznych ocen skuteczności nowego sytemu finansowania ochrony zdrowia. Jednak wydaje się, że warto, a nawet trzeba, odnieść się do już widocznych, niekiedy bardzo wyraźnych i symptomatycznych sygnałów jego niedomagań. Tym bardziej, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy wystąpił szereg zdarzeń wskazujących na kumulację niekorzystnych zjawisk.
Zmiana sposobu finansowania systemu ochrony zdrowia wprowadzona w 2017 r. pod nazwą „sieci” szpitali już na etapie projektu budziła szereg wątpliwości. Również ja wyrażałem je na tych łamach (Sieć działa – pierwsze oceny, OPM 4/2018), podnosząc choćby kwestię niebezpieczeństwa wzrostu zadłużenia placówek związaną z nowym systemem ich finansowania. To nie powinno dziwić, tym bardziej, że części środowiska hasło „sieć” kojarzyło się z projektem nieżyjącego, byłego ministra zdrowia prof. Zbigniewa Religi. Oba pomysły, oprócz nazwy, niewiele jednak łączyło. Bez ryzyka popełnienia dużego błędu można zaryzykować stwierdzenie, że wprowadzony system i decyzje mu towarzyszące (np. m.in. wprowadzenie norm zatrudnienia pielęgniarek, ustalenie minimalnego wynagrodzenia lekarzy specjalistów) stały się katalizatorem stymulującym aktywizację zjawisk i procesów, wprawdzie dotąd istniejących, jednakże pozostających w swoistej hibernacji. W nowych okolicznościach ujawniły się z całą mocą.
[...]