Iwona Mazur: od pracy w zespołach interdyscyplinarnych nie ma odwrotu, w psychiatrii widzimy to najlepiej

O marnowaniu pieniędzy w polskiej psychiatrii i konieczności uczenia adeptów zawodów medycznych kultury pracy zespołowej mówiła Iwona Mazur, przewodnicząca rady nadzorczej Milickiego Centrum Medycznego i wiceprezeska Stowarzyszenia Menedżerów Opieki Zdrowotnej, podczas panelu eksperckiego „System ochrony zdrowia w Polsce – jak zapewnić jakość przy obecnym modelu finansowania i strukturze kosztów?” w ramach VI Konferencji „Praktyczne aspekty zarządzania jednostką ochrony zdrowia”.
Iwona Mazur przychyliła się do propozycji sztucznej inteligencji – siódmego eksperta panelu. AI zasugerowała, że finansowanie opieki zdrowotnej w Polsce powinno przybrać formę budżetowo-ubezpieczeniową.
– System musi się zmienić i muszą pojawić się różne źródła finansowania. Oczywiście część świadczeń powinna być finansowana przez budżet państwa. Ale bardzo żałuję, że prof. Relidze nie udało się wprowadzić dodatkowej składki na potrzeby osób starszych. Ja bym z uporem maniaka dążyła do tego, żeby składka na opiekę senioralną pojawiła się jako dodatkowe źródło finansowania – mówiła.
Ekspertka zwróciła uwagę na to, jak fatalnie wydatkowane są pieniądze na polską psychiatrię.
– W psychiatrii nie za wszystkie usługi musi płacić sektor opieki zdrowotnej. Kiedyś mieliśmy ministerstwo zdrowia i opieki społecznej. Potem wpadliśmy na genialny pomysł podzielenia ich. To jest dublowanie działań i usług, absolutne marnowanie pieniędzy. Powinno być jasno określone w usługach psychiatrycznych i geriatrycznych, co jest usługą zdrowotną sensu stricto, działaniem medycznym, a co jest wsparciem społecznym, absolutnie koniecznym i czasami najważniejszym dla poczucia satysfakcji i zadowolenia pacjenta – tłumaczyła.
Nowe zawody medyczne i kultura pracy zespołowej
Głos Iwony Mazur wybrzmiał także w dyskusji o nowych zawodach medycznych.
– System w jakimś sensie jest gotowy na przyjęcie nowych zawodów. I to jest świetne rozwiązanie, które wsparłoby specjalistów. Żeby odciążyć i lekarza, i fizjoterapeutę, i dietetyka, kiedy pacjent wychodzi do domu, próbujemy włączyć do pracy w POZ np. terapeutów zajęciowych. Oni motywują do dalszej pracy pacjentów, którzy czują się „doopiekowani”, nie wracają do lekarza niepotrzebnie, ale jeśli zachodzi taka potrzeba, terapeuta też to widzi. Pytaliśmy lekarzy POZ, czy są chętni, by zatrudniać takie osoby. Oczywiście są, ale pytają, kto za to zapłaci. Więc z jednej strony jesteśmy gotowi, widzimy, że to jest konieczne rozwiązanie, ale z drugiej strony zespoły profesjonalistów nie są gotowe do pracy w zespołach interdyscyplinarnych. A nie ma od tego odwrotu, w psychiatrii widzimy to najlepiej. I jeśli powtarzamy, że to pacjent jest najważniejszy i że system ma być „pacjentocentryczny”, to zastanówmy się, co powoduje u niego wzrost satysfakcji: zaopiekowanie. On musi mieć poczucie, że o nim pamiętamy – podkreślała.
Przekonywała, że zespół specjalistów powinien nie tylko współpracować, ale także współdzielić odpowiedzialność za pacjenta, która obecnie ciąży zwykle na lekarzu, z czego ciągle wynika jego najsilniejsza pozycja. Jednak kultura pracy zespołowej musi według ekspertki zacząć się od edukacji.
– Czy nie można by wprowadzić – choćby fakultatywnych – zajęć dla studentów już pierwszego roku: medycyny, pielęgniarstwa, farmacji, zdrowia publicznego, diagnostyki laboratoryjnej, podczas których mieliby do opracowania wspólny projekt? Żeby to już zaczynało się robić obligatoryjne. Oczywiście z roku na rok poziom tych zadań powinien rosnąć, ale niech oni razem pracują i widzą nawzajem, co robią. Jeśli nie zaczniemy edukować ich w ten sposób, to w szpitalu nadal każdy będzie pilnować tylko siebie – podsumowała.
Pełny zapis moderowanego przez Piotra Karnieja panelu, w którym prócz sześciorga ekspertów wzięła udział również sztuczna inteligencja, znajdziesz tutaj.
Czytaj także: Jarosław Kozera: w Polsce wystarczy maksymalnie 130 szpitali
Komentarze
Strefa wiedzy
701 praktycznych artykułów - 324 ekspertów - 16 kategorii tematycznych




