Krzysztof Bukiel: Na siebie i od siebie - dlaszpitali.pl

Krzysztof Bukiel: Na siebie i od siebie

OPM_1_20_limitowanie-swiadczen-w-aos-krzysztof-bukiel

Minister zdrowia i prezes NFZ zapowiedzieli niedawno, że zlikwidują limitowanie świadczeń w AOS, co ma spowodować znaczące skrócenie lub likwidację kolejek. Skoro ten manewr zadziałał w przypadku leczenia operacyjnego zaćmy – twierdzą obaj panowie – dlaczego nie miałby zadziałać w przypadku AOS?

Z zajęć wojskowych w czasie studiów utkwiły mi w pamięci – nie wiedzieć czemu – dwa pojęcia: „na siebie” i „od siebie”. Odnosiły się one do sposobu transportu poszkodowanych na polu walki przez określone etapy pomocy medycznej. „Na siebie” oznaczało, że dany punkt wysyłał transport po poszkodowanych do niższych etapów i przywoził ich do siebie. Pojęcie „od siebie” oznaczało, że z danego punktu odsyłano poszkodowanych wyżej.

Pojęcia te – przez swoją obrazowość – mogą też posłużyć do ilustracji innego zjawiska: sposobu postępowania placówki publicznej ochrony zdrowia z pacjentami w zależności od sposobu jej finansowania. Dotyczy to – nawiasem mówiąc – także innych niż ochrona zdrowia dziedzin i ich klientów. I tak: placówki finansowane w sposób ryczałtowy (budżetowy) działają na zasadzie „od siebie”, placówki finansowane „za usługę” działają na zasadzie „na siebie”. Pierwszy sposób oznacza, że pacjenci nie są zbyt mile widziani w danej placówce i najchętniej przekazywani są dalej. Nie ma w tym nic dziwnego, bo przy ryczałtowym, stałym finansowaniu im mniej pacjentów, tym wyższe dochody danej placówki. Na takiej zasadzie działa POZ oraz – od pewnego czasu – szpitale sieciowe. Drugi sposób oznacza, że dany podmiot zabiega, aby pacjentów było jak najwięcej, bo każdy nowy pacjent, to dodatkowe środki. Tak działają: AOS, podmioty diagnostyczne, szpitale „jednego dnia”.

Te proste, skądinąd, zasady powinny być, jak się wydaje, powszechnie znane i zrozumiałe, a już na pewno wśród osób odpowiedzialnych za funkcjonowanie publicznej ochrony zdrowia w naszym kraju. Mają one bowiem wielkie znaczenie w „kierowaniu ruchem” pacjentów, a co za tym idzie − również strumieniem pieniędzy (publicznych), przeznaczonych na opłacenie refundowanych świadczeń zdrowotnych. Okazuje się jednak, że najprawdopodobniej znane nie są.

Minister zdrowia i prezes NFZ zapowiedzieli niedawno, że zlikwidują limitowanie świadczeń w AOS, co ma spowodować znaczące skrócenie lub likwidację kolejek. Skoro ten manewr zadziałał w przypadku leczenia operacyjnego zaćmy – twierdzą obaj panowie – dlaczego nie miałby zadziałać w przypadku AOS?

Likwidacja limitowania świadczeń to dobra wiadomość. Nie oznacza ona jednak, że z pewnością przyniesie likwidację czy istotne ograniczenie kolejek. I nie myślę tutaj o tak ważnej przeszkodzie, jaką jest mała liczba lekarzy, ale o praktycznych skutkach omawianych wyżej zasad: „od siebie” i „na siebie”. W przypadku AOS mamy bowiem zsumowanie działania obu zasad w jednym kierunku. Poradnie POZ są zainteresowane, aby jak najwięcej pacjentów skierować „od siebie” do AOS, a AOS jest zainteresowana, aby jak najwięcej pacjentów przyjąć u siebie. Mamy zatem swoistą pompę ssąco-tłoczącą kierującą pacjentów do AOS. Dodatkowo, z powodów ideologicznych, nie ma żadnych bodźców, zwłaszcza finansowych, kierowanych do pacjentów, które by jakoś tę „pompę” ograniczyły. Dzisiaj funkcję tę pełnią limity, co jest – oczywiście – złym rozwiązaniem, bo są one „ślepe”, jeśli chodzi o rzeczywiste potrzeby zdrowotne chorych (pilność porady).

Co zatem powinien zrobić racjonalny organizator publicznej ochrony zdrowia, aby faktycznie zlikwidować kolejki do leczenia w AOS? Powinien zmniejszyć popyt na AOS przez spowodowanie, aby POZ konkurował z AOS o część pacjentów (czyli POZ nie może działać wyłącznie na zasadzie „od siebie”). Powinien wprowadzić też jakieś motywacje dla pacjentów, aby nie korzystali z AOS (i w ogóle z pomocy lekarskiej) bez istotnego uzasadnienia. Warto zauważyć, że ograniczenie kolejek do leczenia operacyjnego zaćmy było o tyle łatwiejsze, że – chociaż ośrodki operacyjne działały „na siebie” i kierunek ten mogli wzmacniać okuliści zatrudnieni w AOS kierujący na operację − to ustanowiono istotne bariery w tym ruchu w postaci ścisłych i dających się weryfikować warunków „wstępnych” do operacji.

Czytaj także: Waldemar Malinowski: Rok 2020 musi być rokiem rozmów o pacjencie

Komentarze

Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z naszych stron internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki dotyczących plików cookies oznacza, że zgadzacie się Państwo na umieszczenie ich w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w Polityce prywatności.