W szpitalach powiatowych ruszył „czarny tydzień”

„Szpitalne łóżko poczeka, choroba nie” – pod takim hasłem ruszył „czarny tydzień”, czyli protest szpitali powiatowych.
Zorganizowana 3 marca przez Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych i Związek Powiatów Polskich manifestacja przed resortem zdrowia, zgodnie z zapowiedziami, eskaluje (czytaj więcej tutaj i tu). Szpitale reagują na pogarszającą się sytuację w systemie ochrony zdrowia, rozpoczynając kolejny etap protestu. „Czarny tydzień” będzie odbywał się między 20 a 24 kwietnia w szpitalach powiatowych w całej Polsce, tak aby skalę problemu mogły dostrzec lokalne społeczności. Mają w tym pomóc plakaty i komunikaty rozwieszone w placówkach, które pomogą pacjentom zrozumieć, na czym polega kryzys finansowy w polskim szpitalnictwie. Ponadto personel lecznic będzie ubierać się na czarno. 22 kwietnia o godz. 11:45 przed szpitalami w całym kraju odbędzie się minuta ciszy dla systemu ochrony zdrowia, a kwadrans później wspólna konferencja prasowa OZPSP i ZPP w Warszawie.
Zobowiązania liczone w miliardach złotych
„Brak rozliczeń za 2025 r., ograniczanie finansowania nadwykonań oraz zaniżone wyceny świadczeń oznaczają, że zdecydowana większość szpitali powiatowych kończy rok stratą, a skumulowane wyniki liczone w skali kraju sięgają miliardów złotych. Jednocześnie setki szpitali mają zobowiązania wymagalne liczone w miliardach, a w wielu placówkach poziom zadłużenia przewyższa wartość aktywów, co oznacza ryzyko utraty płynności” – czytamy w stanowisku OZPSP z 16 kwietnia.
Związek zwraca uwagę także na ograniczenia finansowania AOS i rehabilitacji, zmiany zasad rozliczania niektórych badań diagnostycznych (więcej na ten temat tutaj) czy plany likwidacji/obniżenia współczynników korygujących 1,07 i 1,06.
– Po wyczerpaniu kontraktu każde badanie jest wykonywane poniżej realnego kosztu, więc szpital do niego dopłaca. Szpitali powiatowych po prostu nie stać na wykonywanie badań ponad limit – przy obecnych stawkach każde dodatkowe badanie generuje stratę, a nieuczciwie finansowana diagnostyka pogłębia zadłużenie. Ograniczenie finansowania nadwykonań oznacza powrót długich kolejek, późniejsze rozpoznanie choroby, cięższe leczenie i gorsze rokowania. Coraz więcej pacjentów będzie wypychanych do sektora prywatnego albo skazywanych na wielomiesięczne oczekiwanie na badania, które z medycznego punktu widzenia są potrzebne „na już” – wskazują związkowcy.
Protest nie przeciwko pacjentom, ale w ich imieniu
OZPSP i ZPP podkreślają, że problem nie sprowadza się do zarządzenia Narodowym Funduszem Zdrowia, ale jest konsekwencją szerszej polityki państwa: oczekiwania „leczenia za pół ceny” przy chronicznie zbyt niskim finansowaniu systemu i braku czytelnej strategii dla szpitali powiatowych.
– Nie mamy przedstawionego planu restrukturyzacji, jasnych decyzji, jakie świadczenia mają być utrzymywane lokalnie, ani realnego mechanizmu pokrywania ustawowych wzrostów wynagrodzeń, kosztów energii i podstawowych materiałów medycznych. W praktyce oznacza to zarządzanie z miesiąca na miesiąc, między wypłatą pensji, opłatami za media a utrzymaniem dyżurów i diagnostyki. Nie możemy zgodzić się na sytuację, w której o tym, czy pacjent otrzyma diagnozę na czas, decyduje nie wiedza lekarza, lecz limit w kontrakcie. Dlatego protestujemy – nie przeciwko pacjentom, ale w ich imieniu – domagając się uczciwego finansowania już wykonanych świadczeń, realnej wyceny badań diagnostycznych i rozpoczęcia poważnego dialogu o przyszłości szpitali powiatowych i całego systemu – tłumaczą protestujący.
Pełne stanowisko OZPSP przeczytasz tutaj.
Źródło: Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych
Czytaj także: Szpitale wciąż czekają na pieniądze. NFZ bez deklaracji w sprawie nadwykonań
Komentarze
Strefa wiedzy
728 praktycznych artykułów - 324 ekspertów - 16 kategorii tematycznych



