Nowe mapy potrzeb zdrowotnych to ważne wskazówki dla szpitali

Nowe mapy potrzeb zdrowotnych nie mają wskazywać, które szpitalne oddziały należy zamknąć, ale które zakresy świadczeń spełniają kryteria kliniczne, a które wymagają obserwacji. Zarządzający szpitalami wyczytają z map m.in. to, w co w placówce warto inwestować, czy trzeba rozważyć wprowadzenie modelu leczenia jednodniowego albo zmienić profil. Przy ocenie zakresów pod uwagę bierze się m.in. doświadczenie ośrodka, liczbę hospitalizacji i procedur, bezpieczeństwo pacjentów, potencjał rozwoju oraz geografię.
W rozmowie z Rynkiem Zdrowia dr hab. n. ekon. Barbara Więckowska, prof. SGH, dyrektorka Departamentu Analiz i Strategii w Ministerstwie Zdrowia, podkreśla, że tegoroczna aktualizacja map potrzeb zdrowotnych zawiera dodatkowy, istotny element: schemat zabezpieczenia opieki szpitalnej. Resortowi zdrowia zależało, żeby publikacja map zbiegła się z terminem składania wniosków o konsolidację placówek medycznych, finansowaną z Funduszu Medycznego.
− We wrześniu rozpoczniemy szkolenia dla urzędów wojewódzkich i szpitali. Sama publikacja map jest pierwszym etapem: analitycznym. Kolejny to przygotowanie na poziomie regionalnym planów wdrożenia, wspólnie z wojewodami, oddziałami NFZ i wojewódzkimi radami ds. potrzeb zdrowotnych. Poszczególne województwa będą dochodziły do tego w różnym tempie, bo skala i stopień skomplikowania systemu na Mazowszu są zupełnie inne niż np. w województwie opolskim. Równolegle na poziomie centralnym będziemy kontynuować prace z konsultantami krajowymi nad kolejnymi zakresami świadczeń: przede wszystkim nad ambulatorium i nowymi produktami rozliczeniowymi − zapowiada prof. Barbara Więckowska.
Mapy wykorzystuje się już m.in. przy ocenie wniosków inwestycyjnych w ramach IOWISZ. Ministerstwo chce, aby środki publiczne i unijne dotowały przede wszystkim projekty odpowiadające rzeczywistym potrzebom danego obszaru.
− Ekonomia nie polega na tym, żeby wydawać mniej. Polega na tym, żeby nie wydawać źle − wskazuje prof. Więckowska.
To oznacza, że dla szpitali mapa może mieć praktyczne znaczenie przy planowaniu rozbudowy, modernizacji czy zakupu infrastruktury i wyposażenia. Z punktu widzenia placówki istotne będzie więc nie tylko to, czy dana inwestycja jest potrzebna jej samej, ale również czy wpisuje się w model zabezpieczenia świadczeń w regionie. Oficjalne założenia MZ wskazują wprost: wyniki analiz mają być podstawą decyzji dotyczących inwestycji infrastrukturalnych, kontraktowania świadczeń i kształtowania zasobów kadrowych.
„Do obserwacji” nie oznacza likwidacji
Dużo emocji wzbudza kategoria zakresów świadczeń „do obserwacji”. MZ podkreśla, że nie oznacza ona decyzji o zamknięciu oddziału ani nie wpływa bezpośrednio na kontraktowanie przez NFZ.
− Chodzi przede wszystkim o ujednolicenie sposobu oceny poszczególnych zakresów i rozpoczęcie tej oceny od analizy gotowości klinicznej. Przyjęte w schemacie zabezpieczenia opieki szpitalnej kryteria nie są administracyjne. Wynikają z wiedzy medycznej. Zaczynamy od fundamentalnego pytania: które świadczenia rzeczywiście wymagają całodobowej infrastruktury, a które można bezpiecznie realizować w innej formule. Jeżeli np. zdecydowana większość świadczeń wykonywanych w danym zakresie mogłaby być realizowana ambulatoryjnie, trzeba zadać pytanie, czy utrzymywanie pełnej infrastruktury szpitalnej jest właściwym rozwiązaniem. Nie oznacza to, że potrzeby pacjentów znikają. Chodzi o wskazanie właścicielom i dyrektorom placówek, w jakim kierunku warto rozwijać działalność − tłumaczy prof. Barbara Więckowska.
Pod uwagę bierze się m.in.:
- liczba wykonywanych procedur,
- doświadczenie ośrodka,
- bezpieczeństwo pacjentów,
- potencjał rozwoju,
- rozmieszczenie placówek,
- migracje pacjentów,
- uwarunkowania geograficzne.
Zatem w praktyce kategoria „do obserwacji” to sygnał dla świadczeniodawcy i właściciela lecznicy, żeby przeanalizować potencjał danego zakresu.
− Klinicznie jego rozwijanie może być zasadne, ale trzeba spojrzeć również na otoczenie: ilu jest innych świadczeniodawców, jakimi dysponują zasobami i czy rzeczywiście będzie wystarczająca populacja pacjentów. Mapa ma więc obiektywizować decyzje organizacyjne. Nie mówi: „zamknij oddział”. Pokazuje raczej, gdzie warto inwestować, gdzie zmienić profil działalności, a gdzie część świadczeń przenieść do trybu jednodniowego, ambulatoryjnego albo przekształcić w oddział bardziej odpowiadający lokalnym potrzebom zdrowotnym. Mam tu na myśli przede wszystkim świadczenia z obszaru rehabilitacji czy opieki długoterminowej − wymienia prof. Więckowska.
Co z tego wynika dla szpitali?
Prof. Więckowska podkreśla, że powinniśmy zastanawiać się nad tym, które świadczenia w XXI w. naprawdę wymagają całodobowego szpitala.
− Jeżeli świadczenie może być bezpiecznie realizowane ambulatoryjnie, jednodniowo albo planowo, nie ma medycznego uzasadnienia, żeby hospitalizować pacjenta tylko dlatego, że dotychczas tak organizowaliśmy opiekę. A jeżeli świadczenie wymaga hospitalizacji pełnej, kolejne pytanie brzmi: gdzie powinno być wykonywane, żeby zespół miał odpowiednie doświadczenie, a pacjent otrzymał leczenie odpowiedniej jakości. Placówka otrzymuje ocenę poszczególnych zakresów i sama, wspólnie z organem właścicielskim, musi zdecydować, co z nią zrobić. Nie możemy uzasadniać utrzymywania infrastruktury tylko tym, że ona istnieje od lat. Medycyna się zmieniła, podobnie jak demografia i potrzeby zdrowotne. Tymczasem wiele elementów infrastruktury nadal odpowiada realiom sprzed kilku dekad. Nowoczesny szpital nie powinien być utożsamiany wyłącznie z potencjałem łóżkowym. To również AOS, rehabilitacja, leczenie jednodniowe, opieka stacjonarna czy świadczenia realizowane w domu pacjenta. Kluczowe jest takie ułożenie zasobów, aby odpowiadały rzeczywistym potrzebom lokalnej populacji − mówi profesor.
Na pytanie, w jaki sposób mapa może przełożyć się na finansowanie świadczeń, odpowiada, że jeżeli z analizy wynika, że mały oddział chirurgiczny czy mała porodówka są potrzebne ze względów geograficznych, trzeba stworzyć dla nich taki mechanizm finansowania, który pozwoli je utrzymać bez permanentnego generowania zadłużenia.
− Dziś przychód szpitala w dużej mierze zależy od liczby pacjentów i wykonanych świadczeń, podczas gdy koszty personelu i infrastruktury trzeba ponosić niezależnie od obłożenia. Jeżeli z punktu widzenia bezpieczeństwa określony zakres musi istnieć, system finansowania powinien tę specyfikę uwzględniać − podkreśla prof. Barbara Więckowska.
I dodaje, że jednocześnie musimy rozwijać AOS i zmienić wyceny tak, aby procedury, które mogą być wykonywane poza hospitalizacją, nie były bardziej opłacalne w szpitalu tylko dlatego, że tak skonstruowany jest system rozliczeń.
Cały wywiad przeczytasz w Rynku Zdrowia.
Źródło: rynekzdrowia.pl/Emilia Grzela
Czytaj także: Miliard złotych na konsolidację. Jak wykorzystać zaplanowane połączenie szpitali w nowoczesną infrastrukturę medyczną
Komentarze
Mogą zainteresować Cię również
Strefa wiedzy
750 praktycznych artykułów - 324 ekspertów - 16 kategorii tematycznych




